DLACZEGO NIE MÓWIĄ "JAK"?, A PRZECIEŻ KAŻDY MOŻE

     Przez wiele lat nauczania języka angielskiego spotykam wciąż te same problemy. Przychodzą do mnie ludzie dorośli, bądź dzieci, które mają ogromny problem z pisaniem, czy mówieniem. Zawsze pytam, czy ktoś już miał zajęcia dodatkowe, często odpowiedź jest twierdząca, a na pytanie "Co na nich robiłeś/aś?" jest jedna odpowiedź: "Uzupełniałem/am luki w zdaniach". Zadaję więc pytanie "Jak uczysz się słówek?", na co dostaję odpowiedź: "Wypisuję w słupku lub tabeli". Tak, to jest wszechobecne. 

    Pominę już fakt, że szkoły nie są przystosowane do nauki języków. Jest materiał, który trzeba umieć, uczy się więc wszystkiego bez ładu i składu na pamięć, nie potrafiąc używać języka, pisać realnych maili, czy wiadomości, nie mówiąc o swobodnej rozmowie. Bez tej kartki i luk nikt nie wie o co chodzi. Taki schemat. Nikt nie mówi o tym "Jak masz się uczyć". Każdy daje tylko materiał i gotowe. Oto Twoje wytyczne. Tak, ja też tak miałam. I o ile w szkole jest to zrozumiałe, bo nauczyciel ma w klasie grupę osób, o tyle na lekcjach prywatnych kompletnie tego nie pojmuję. Przecież jest czas na to, aby opowiedzieć o tym jak mózg przyswaja, chyba że samemu się nie wie, jak to się właściwie dzieje. 

    Zawsze to było moim celem. Dowiedzieć się jak. Chciałam nauczyć się kolejnych języków, więc musiałam wyszukać jakiś skuteczny system dotarcia do pamięci trwałej. Chciałam przy okazji też obalić pewne mity, że jak pojedziesz za granicę, to się nauczysz szybciej, jeśli będziesz przebywać z ludźmi oryginalnie pochodzącymi z danego kraju. I wiem, może niektóre osoby mogą, ale to zdecydowanie nie mój przypadek. Ja nie rozumiałam niczego i powiedzieć nic nie potrafiłam. U mnie kompletnie nie działa łapanie ze słuchu. Druga rzecz - oglądanie anglojęzycznych filmów. Też to nic nie da. Kompletnie nie rozumiałam żadnego wideo, więc to niezbyt dobra metoda dla kompletnie nie znającej języka osoby. Wypisuj słówka? Co z tego, po tygodniu ich nie pamiętałam, a użycie ich w kontekście całego zdania było niemożliwe. Tak oto bzdura goniła bzdurę. Do czasu...

    Ucząc ludzi zaczęłam zauważać te same schematy. Sięgnęłam więc po literaturę o neuronauce i funkcjonowaniu mózgu. Miałam też przecież cel nauki własnej wielu języków. Od tamtej pory ciągle szukam nowych metod. Dlaczego? Dlatego, że sama ciągle się uczę. Wiem, jak to jest ciągle przyjmować nowy materiał i jak wytrwać dążąc do obranego celu. Nie możesz komuś mówić, że ma się uczyć, bo będzie miał korzyści z tego, jeśli sam tego nie robisz, nie masz doświadczenia i pojęcia o tym, jakie naprawdę korzyści płynął z nauki. Nie wiesz do czego nie tylko język, ale każdą dowolną dziedzinę można wykorzystać, musisz tego doświadczyć. 

    Odkryłam, że w nauce języka należy zaangażować każdy zmysł. Nie należy oddzielać też słów od gramatyki i wyrywać je z kontekstu zdania zapisując bzdurne tabele. Języka uczy się na podstawie całych zdań. Należy je głośno wypowiadać, tak, aby słyszeć każdą frazę. Zauważyłam też w ostatnim czasie obrazowanie języka. Na pewno słyszeliście o mapach myśli? Są bardzo pomocne, szczególnie, jeśli coś bardzo trudno zapamiętać. Takie mapy pokażę na wideo. W skrócie chodzi o to, że zapisuje się słowo, które po prostu "nie wchodzi" do głowy, to słowo się ozdabia, odprowadza od niego kilka rozgałęzień i zapisuje się zdania z tym słowem, dodając inne, ale takie, które dotyczą tematu. Fiszki? Tak, ale te z obrazami właśnie. Odkryłam darmowy program ANKI, gdzie mogę wpisać frazy do zapamiętania, obrazy oraz dodać pliki audio. Tak też będę przygotowywać niezrozumiałe rzeczy dla uczniów. Kolejną rzeczą jest czas nauki. Niewiele osób wie, że mózg działa najproduktywniej poprzez 40 minut. Potem się wygasza. Tak, mam jeszcze osoby, które uczę 60minut, ale zupełnie inaczej muszę ułożyć im temat, aby 15 minut, to była powtórka. Zdecydowałam też ostatnio, że będę odchodzić od tych 60 minut. Moim zdaniem jest to jednak za długo. Teraz mamy też możliwość tego, aby wykorzystać sztuczną inteligencję, za którą się zabrałam i już wiem, jak ułożyć efektywne rozmowy z nią. Zapewne dowiem się więcej na jej temat podczas kolejnych godzin kursu. 

    Jak więc się uczyć? Zapamiętując słówka, rozpisuj całe zdania z nimi, wypowiadaj je na głos. Jeśli czytasz, czytaj na głos, dodawaj obraz, mózg je skojarzy z tym, co musi zapamiętać. Nie wypełniaj luk - to nic nie da. Język jest jak matematyka - wymaga logiki. Do nauki znalazłam fantastyczne książki z Preston Publishing, dzięki którym nauczyłam się języków sama. Mają wytłumaczenie zawsze na początku ćwiczeń plus jest w nich dużo samodzielnego układania zdań. Do nauki języka angielskiego w tymże wydawnictwie jest ich cała masa. 

    Zdecydowałam też na nagrywanie rolek, gdzie podczas opowiadania historii będę tłumaczyła zagadnienia gramatyczne. Rolki będą na mojej zamkniętej grupie oraz niektóre z nich na profilu TikTok, gdzie mam drugie konto z myślą tylko o tym. Stworzyłam też profil Google Classroom, gdzie każda osoba, którą uczę ma swój własny folder. Dzięki temu mamy wszystko w jednym miejscu. Mam jeszcze kilka pomysłów, które powoli będę wprowadzać.

    Dodam też, że to nieprawda, że ja mam głowę do nauki, a ktoś nie. Jeśli nie ćwiczysz fizycznie, to czy masz rozbudowane mięśnie? Jeśli nie gotujesz, to czy potrafisz nagle zrobić rozbudowane, nieznane Ci dotąd danie? Każdy może się nauczyć, nie wie tylko jak. Każdy może ogarnąć wszystko, potrzeba tylko systematyczności. Dyscyplina to jedyna droga do celu. Jeśli ćwiczysz mózg, ucząc się 15 minut dziennie, z czasem przyjmujesz coraz więcej informacji, a czas nauki się wydłuża. Nieprawdą jest więc, że ktoś może, a Ty nie. Możesz po prostu mieć początkowe trudności, jak każdy, kto zaczynał. Ale z czasem mózg staje się coraz bardziej plastyczny. I nie, to nie jest tylko gadanie. Miałam osoby, które mówiły potrzebny mi ten angielski, ale się nie nauczę, nie mam talentu. Tak naprawdę te osoby nie wiedziały, że nie wiedzą jak się uczyć i nie były odpowiednio zdyscyplinowane. Więc każda wypowiedź "ja nie mogę" to tylko wymówka. Tobie po prostu się nie chce, bo to wysiłek, naprawdę ogromny, ale z czasem... Z czasem to staje się rozrywką:)

    A jeśli chodzi o to, jak się uczyć i jak nauczać innych, wiedzę pobrałam z tych książek (niektóre jeszcze nie przeczytane, ale w planie):

1.  Jak w 45 dni zmienić nawyki mózgu

2. Cztery tysiące tygodni

3. Piękne umysły

4. Tysiąc mózgów w twojej głowie

5. Mózg - podręcznik użytkownika

6. Jak przekonać (prawie) każdego

7. Zacznij od małych kroków

8. Umysł w stanie niedosytu

9. Jak zmotywować umysł do działania

10. Siła uczenia się

11. Metody efektywnej nauki

12. Wyostrzony umysł

13. Mózg chce więcej - dopamina - naturalny dopalacz

14. Poznaj typ swojego mózgu i zoptymalizuj go dzięki neuronauce

15. Rusz głową

16. Mapy twoich myśli

17. Pamięć na zawołanie

18. Maksimum osiągnięć

19. Zarządzanie czasem

20. Reguła 80/20

21. Nawyki warte miliony

22. Punkt skupienia

23. Rozruszaj swój mózg

24. Myśl jak Einstein

25. Ucz się jak Einstein

    Zaczęłam spisywać również co zauważyłam i opracowywać nowe systemy. Dlatego człowiek, który uczy kogoś języka, powinien cały czas dociekać "jak" i sam być w aktywnej nauce. Dodatkowo musiałam się nauczyć jak uczyć kogoś, kto nie jest w żaden sposób zaburzony. Mój mózg przetwarza inaczej. Ale ma to swoje plusy, a właściwie jest ich mnóstwo, między innymi to, że mogę wprowadzić techniki obrazowe i pokazać, jak ten zaburzony wszystko przyswaja:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

15 MINUT NA ZAPAMIĘTANIE JEDNEGO TEMATU? 60 ZAPAMIĘTANYCH SŁÓW W GODZINĘ? CZYLI TECHNIKI NAUKI, KTÓRE STOSUJĘ LUB WPROWADZAM U SIEBIE